Translate

sobota, 12 listopada 2016

Dobra ankieta czyli marketingowcy do roboty!

Dziś o dobrej ankiecie w kontekście badania opinii klientów.
Generalnie nie stronię od ankiet, a nawet chętnie je wypełniam, nawet za darmo. Właśnie miałem okazję takową wypełnić. Zostałem do niej zaproszony będąc na zakupach w jednym z marketów budowlanych. Miła pani wręczała przy wejściu malutkie ulotki o tym informujące.

I tu pierwsza uwaga, czy też pretensja (wszak jak tak "lubię" się czepiać).

Ulotka nie była profesjonalna! Jedyne co można pochwalić to jej kolorystyka, która odpowiadała brandingowi firmy. Ale wszytko inne... do kitu. No może kilka teksów można by uznać za poprawne, ale za niedopuszczalne uznaję:
- wielkość ulotki: wysokość 6 cm, długość od 82 do 90 mm !!! – w moim odczuciu zdecydowanie za mało
- nierówno poucinane brzegi, co sugerowało, że została ona wycięta nożyczkami z większego szablonu
- mikroskopijna informacja tekstowa o nagrodach – to że jest do wygrania „100 zł dziennie” i „2000 zł raz w miesiącu” dopatrzyłem się dopiero po dobrych kilku sekundach, a wysokość wyrazów o tym mówiących to jeden milimetr  (z dokładnością do działki mojej linijki).
Jednym słowem... „nie najlepiej”, żeby nie powiedzieć „żenada” ;-)
Ale ale, to jeszcze nie koniec moich pretensji.
Bo wypełniłem w Internecie stosowną ankietę (ta była całkiem poprawna, widać przygotowana przez specjalistów – ich logo znalazło sie zresztą na wspomnianej wcześniej ulotce), ale co zobaczyłem na jej koniec było „dużym zaskoczeniem”. Były to miłe słowa podziękowania za wypełnienie ankiety, czyli:
Dziękuję uprzejmie za poświęcony czas.
Każdą Państwa opinię wezmę pod uwagę, aby w przyszłości zapewniać jeszcze lepszą ofertę i obsługę. 
Pozdrawiam i do zobaczenia.
/i tu nazwisko dyrektora sklepu w Warszawie/
któremu towarzyszyło zdjęcie pana dyrektora. I to tego zdjęcia mam właśnie pretensji. Bo rzeczony pan wyglądał smutnawo, jakby był zatroskany. Jakby mówił z ekranu: „nie wyrobię cyfry w tym miesiącu, bo zrobiłeś zakupy tylko za 24,70 zł” (taka była wartość mojego paragonu). 
Czy to najlepszy przekaz?
Czyż nie lepiej żeby buźka była uśmiechnięta, pozytywna...?
Oj lepiej, powiadam Wam! Lepiej.
To wręcz konieczne dla tworzenia dobrego wizerunku firmy.
Bo czyż chcemy mieć wrażenie że pracują tam ludzie nieszczęśliwi.
Wątpię!


Dlatego, jeśli planujecie podobną akcję marketingową, to proponuję dwa wyjścia:

 A.
Jeśli macie mało kasy to zróbcie co tylko można sami, ale czego nie można, to powierzcie to profesjonalistom. Jednak dobrze się zastanówcie nad podziałem pracy, gdyż ma to naprawdę duże znaczenie.
B.
Wynajmijcie profesjonalistów, choć  im też czasami trzeba „patrzeć na ręce”. No bo weźmy tę profesjonalną firmą od internetowych ankiet. To przecież oni wsadzili nieodpowiednie zdjęcie dyrektora do finalnego podziękowania. Tak więc ktoś od nich nie zwrócił na to uwagi, względnie się bał to zrobić. Ale w takich sprawach nie wolno się bać. To duże przewinienie. No chyba że... i to jedyna możliwość usprawiedliwiająca, że dyrektor uparł się jak osioł żeby właśnie tego zdjęcia użyć. Aaaa... to przepraszam, wtedy to jego wina. Ale tylko wtedy!
Bo pamiętajmy, że większość informacji dociera do nas poprzez wzrok. Powiada się że to nawet do 80%.

Chyba warto tu przytoczyć fragment jednego z moich poprzednich wpisów, dokładniej z 05-08-2014. Napisałem tam m.in.:

Zatem... do wszystkich, którzy szastają swoim wizerunkiem.

1. Jeśli stać cię na ulotki za kilkaset złotych lub więcej, to powinno cię też stać na "profesjonalnego"  fotografa, który cyknie fotki zawodowo!
Słowo "profesjonalnego" specjalnie zostało ujęte w cudzysłów, żeby podkreślić iż nie musi to być fotograf, który z tego żyje, bo taki to weźmie za sesję pewnie minimum 5 stów. Wystarczy, że ktoś będzie miał pojęcie o fotografii, a na pewno będzie miał lepszy sprzęt niż najprostszą idiotkamerę czy telefon komórkowy (niektóre wspomniane wcześniej zdjęcia wyglądały właśnie tak, jakby takim sprzętem je zrobiono!)

2. Jeśli nie stać cię na jw., zrób sobie kilkanaście lub kilkadziesiąt zdjęć (najlepiej w różnych warunkach, różnym sprzętem i przez różne osoby!) i wybierz najlepszą fotę.

3. Staraj się podczas fotografowania mieć miły wyraz twarzy. Uśmiechnij się, po prostu. Jeśli masz z tym trudność to zwizualizuj sobie, że wygrywasz szóstkę w totka lub przypomnij sobie jak spoglądałeś/-aś na swoją pierwszą sympatię. To powinno pomóc.


 Oto więc moje rady na wypadek gdybyście wybrali wariant A.
- ulotka powinna w czytelny sposób przekazująca swoje najważniejsze treści i dobrze przy tym wyglądać (nie za mała, profesjonalnie wydrukowana i obcięta, koniecznie z firmową kolorystyką i logiem)
- wszystkie pytania ankiety muszą być przemyślane i precyzyjne (to niby oczywista oczywistość, a jednak nie wszyscy o tym pamiętają)
- jeśli ulotka czy ankieta ma jakieś ekstra dodatki, np. zdjęcia, to musza one odpowiadać celowi ich użycia.
A właśnie!!! Bo może moje poprzednie słowa o kiepsko wybranym zdjęciu opierało się na niewłaściwym założeniu? Może „twórcy” ankiety chcieli wywołać w odbiorcy (wypełniających ankietę) poczucie współczucia w stosunku do dyrektora i w ten sposób zachęcić do zakupów.
Jeśli tak było, to im się perfekcyjnie udało!

Tak czy siak, dla tych wszystkich, którzy coś chcieliby realizować swoim sumptem lub kontrolować wynajętą agencję, a nie czuli się zbytnio na siłach aby sami to robić, oferuję swoją pomoc. W Warszawie osobistą (ale tylko po 17:00 lub weekendami), z innych miejsc zdalną. 
Jeśli tylko „zleceń” nie będzie zbyt dużo obiecuję że będziecie mogli na mnie liczyć.

Nie myślcie tylko, że będę Wam poświęcał swój czas bezpłatnie.
Każda rozpoczęta godzina mojej „konsultacji” to 100, 200 lub 300 zł (przy czym cena zależy od tego czy firma jest duża czy mała - ocenię to osobiście po wyglądzie strony internetowej zleceniodawcy), przy czym płatność będzie podzielona na dwie części:

- 50% na rzecz organizacji pożytku publicznego wskazanej przez Zleceniodawcę
- 50% na rzecz organizacji pożytku publicznego wskazanego przez mnie.

Zaprasza do współpracy!


A jako ilustrację omawianego tematu pewna infografika "skradziona" z netu:


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza