Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 lutego 2015

Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy

Dziś sprawa poruszająca wielkich i małych tego świata, w tym osobiście mnie - Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Nie będę się wdawał w jałowe dyskusje, bo na pewno i tak każdy pozostałby przy swoim własnym zdaniu, ale nie mogę pozostać bierny wobec "argumentacji" pana Ziobro w programie "Kropka nad i". Otóż artykuł 12. na który tak szumnie się powoływał pan Z. mówi:


Artykuł 12
Zobowiązania ogólne
1. Strony podejmą działania niezbędne by promować zmianę społecznych
i kulturowych wzorców zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia
uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości
kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn.
2. Strony przyjmą niezbędne regulacje prawne i inne środki by zapobiegać
wszystkim formom przemocy objętym zakresem niniejszej konwencji,
popełnianych przez osoby fizyczne lub prawne.
3. Przy podejmowaniu wszelkich działań zgodne z postanowieniami niniejszego
rozdziału uwzględnia się i zaspokaja specyficzne potrzeby osób narażonych na
przemoc ze względu na szczególne okoliczności oraz należy mieć na względzie
prawa człowieka wszystkich ofiar.
4. Strony podejmą działania niezbędne by zachęcać społeczeństwo, zwłaszcza
mężczyzn i chłopców, do aktywnego udziału w zapobieganiu wszystkim
formom przemocy objętym zakresem niniejszej konwencji.
5. Strony czuwają, by kultura, zwyczaje, religia, tradycja lub tzw. „honor" nie
były uznawane za usprawiedliwiające akty przemocy objęte zakresem niniejszej
konwencji.
6. Strony podejmą działania niezbędne by promować programy i działania na
rzecz pełnego wzmocnienia kobiet.
/http://www.rownetraktowanie.gov.pl/sites/default/files/zalacznik_4-_tlumaczenie_konwencji_210_final.pdf/

Po przeczytaniu tego tekstu, zakładając oczywiście że posiadam zdolność czytania ze zrozumieniem, widzę tylko 4 możliwości:
a) albo pan Z. nie przeczytał Konwencji, a w szczególności Artykułu 12.
b) przeczytał ale nie zrozumiał, a swoje stanowisko i wypowiedzi oparł na innych źródłach,
c) przeczytał i zrozumiał ale swoje stanowisko i wypowiedzi oparł na innych
d) moja wersja i wersja którą przeczytał pan Z. się różniły

Ale co to ma wspólnego z optymalizacją? 
Ano ma. Na pytanie zaś co, niech każdy odpowie sobie sam.

PS.
Na stronach sejmu - http://orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/0/E651513809A6D5D8C1257D010031FCD9/%24File/2515.pdf
jest ta sama wersja Art.12 Konwencji.
A więc... ;)

piątek, 19 września 2014

11 przykazanie - idee fixe nr 1

Dziś rozpoczynam "dział" pt. moje wielkie pomysły ;-)

Kilka ich się urodziło w mojej głowie i dziś zdecydowałem się kilkoma z nich z Wami podzielić. Może ktoś będzie chciał je wykorzystać, czyli urzeczywistnić. Bo to wcale nie byłoby to takie trudne. Wystarczyłoby kilku "entuzjastów" plus finansowe wsparcie kogoś zamożnego. I to niekoniecznie kogoś z pierwszej setki najbogatszych Polaków.
Pomyślcie o tym Ci, którzy macie tak dużo kasy, że... "aż wstyd". Że aż tyle trzymacie tylko dla siebie.

Idee fixe nr 1

Internet jest znakomitym sposobem i miejscem, gdzie można by zrealizować ideę "11-go przykazania". Brzmi ono:
"Wszystko co Ci niepotrzebne, oddaj innym!"
I to za darmo. Tak... z dobrego serca.
Czyż to nie piękna idea?


Ja wyobrażam to sobie tak.

Serwis internetowy pod adresem: jedenaste.pltheleventh.comtheleventh.org lub theleventh.eu (wszystkie te domeny są moją własnością i mogę je oddać za darmo!), gdzie ogłaszały by się osoby chcące coś oddać komuś potrzebującemu. Czyli byłby to serwis ogłoszeniowy, których wiele w sieci - weźmy takie Lento.pl (bardo przyzwoicie zrobiony serwis).

Ale wystawiane przedmioty to dopiero początek.
Bo żeby serwis działał tak, jak sobie to umyśliłem, to:

  • 1. Odwiedzający, czyli potrzebujący musieliby mieć możliwość zamieszczania swoich próśb do ewentualnych darczyńców. Byłby to krótki tekst mający przekonać darczyńcę do tego, aby dany przedmiot oddał właśnie tej osobie. Ze względów technicznych trzeba by niestety ograniczyć liczbę tych wpisów do powiedzmy 12, 13 czy 20.
  • 2. Koszty dostawy darowanych rzeczy byłyby po stronie darczyńcy. To trudne, ale ufam, że znaleźli by się tacy, którzy by się na to zgodzili. To warunek tego, żeby do darów mieli dostęp naprawdę ubodzy. Bo jak ktoś miałby zapłacić za paczkę tyle, co z całej zbiórki puszek i makulatury z tygodnia, to....
  • 3. W weryfikację prawdziwości wpisywanych próśb (aby nie dostawali darów naciągacze i handlarze, bo gdyby tego zabezpieczenia nie było, na pewno taki "rynek" by się rozwinął)  trzeba by zaangażować osoby lub organizacje zaufania publicznego, które "poświadczały" by rzeczywistą potrzebę osób proszących o przekazanie darów. Myślałem, że mogłoby to być duchowieństwo, policja, pomoc społeczna, fundacje charytatywne czy harcerze, którzy mają odpowiednie rozeznanie "w terenie".
  • 4. Każdy z darczyńców przekazywałby też mała cegiełkę (myślę, że 3-5 zł by wystarczyło) na działalność serwisu. Czyli opłacenie łącz, serwerów i ewentualnie osób, które poświęcałyby tyle czasu na ten projekt, co praca na co najmniej pół etatu.

I to już wszystko.
Teraz potrzeba 3-4 osób, sto tysięcy złotych na początek i odrobiny szczęścia, a za 3-4 miesiące mamy serwis WWW, który może zmienić świat.
I to jak widać po zarejestrowanych domenach, nie tylko w Polsce.

Ech... te moje marzenia...

Aha... pomysł ten powstał jako modyfikacja pierwotnej idei, czyli banku lekarstw. Bo od tego ktoś mógłby zacząć. Tak, niepotrzebna lekarstwa dla ludzi starszych oraz zabawki dla najmłodszych. Chyba te biedne i samotne, najbardziej by się z takich darów cieszyły.


Dla zainteresowanych tym pomysłem, choć w oproszczonej wersji, oddaję do dyspozycji:

sobota, 13 września 2014

Pójdźcie o dziatki, pójdźcie wszystkie razem...

Dziś krótko i na temat życia. Drugi wpis podpowiadający "jak żyć?".


Ile powinno się mieć dzieci?

Moim zdaniem, dokładnie dwoje. 


Taka jest ilość optymalna i taka byłaby moja rada gdybym był plemiennym szamanem, czy też moralnym autorytetem.
Pytanie tylko, skąd ta liczba? Dlaczego właśnie dwoje, a nie troje czy czworo?
Ano bo...

1. Bo jeśli każde małżeństwo pozostawiałoby po sobie dwoje potomstwa, to ludność Ziemi pozostawałaby na tym samym poziomie. Inaczej albo by rosła, doprowadzając do przeludnienia, albo malała, generując problemy demograficzne.

2. Bo byłaby większa szansa na to aby każde z dzieci czuło się "równie kochane" - jedno by kochała matka (byłoby jej oczkiem w głowie), drugie ojciec. Może to tu pewne uproszczenie i generalizacja, ale takie są moje obserwacje. Bo nie wierzę iż w rodzinie z pięciorgiem dzieci, każde z ich czuje się równie kochane. Być może się mylę, ale jeśli nie... to jest to bardzo bolesne dla tego "mniej kochanego".

3. Bo wychowanie każdego dziecka to ogromny wysiłek intelektualny i finansowy, wiec na wielodzietne rodziny powinni sobie pozwalać tylko tzw. zamożni rodzicie.

Sądzę, że te trzy powody to aż nadto, dla takiego podejścia do tego tematu.
Może da to Wam do myślenia!
I w stosownej chwili pomyślicie np. o prezerwatywie ;-)


czwartek, 11 września 2014

To co najważniejsze - real LOVE

Dziś coś naprawdę ważnego. Ba, najważniejszego w życiu, moim skromnym zdaniem.
Wpis ten też rozpoczyna dział "jak żyć"? Bo to też można zoptymalizować, czytaj poprawić.

A więc... jak żyć?
Już odpowiadam: "prosto, uczciwie, z miłością i pasją."
I myślę, że tak właśnie powinien odpowiedzieć pan Premier zapytany kiedyś o to przez pewnego plantatora papryki.


Od zawsze wiedziałem, że miłość, to znaczy prawdziwa miłość, jest w życiu najważniejsza.
Było to dla mnie jasne jak słońce od chwili kiedy przeczytałem Mistrza i Małgorzatę Bułhakowa.
Zawsze też stosowałem się do tej zasady. Dlatego "moje dziewczyny", czy też inaczej mówiąc "zakochania" można policzyć na palcach jednej ręki. 
Czy było warto? 
Było! Oj było!!! 
Bo nie liczy się ilość ale jakość! Czyż nie lepiej mieć jednego Bentley'a czy dwadzieścia polonezów?
Odpowiedź jest chyba oczywista.


Pytanie tylko, jak ją znaleźć. To proste, trzeba szukać. I nie angażować się w związki, które z prawdziwą miłością nie mają nic wspólnego.

Dlatego jeśli nie macie aktualnie real LOVE, to szukajcie. Wszędzie! A jeśli już ją znajdziecie, będziecie wiedzieć, że to Ona. Nikt ani nic nie będzie musiało tego udowadniać. Będziecie to czuć w każdej komórce Waszego organizmu.

POWODZENIA!!!
Trzymam za Was kciuki.