Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 maja 2014

Zasada minimum energii lub też najlepszego upakowania

Do szkoły chodziłem już ładnych parę lat temu, ale zapamiętałem tzw. zasadę minimum energii.
Mówi on to, że przyroda dba o to żeby jej elementy znajdowały się w stanie minimum energii. Dobrym przykładem są tu przebiegłe elektrony, które "spadają" na swoje najniższe orbity (wypromieniowując przy okazji kwanty energii) czy też żelazna kulka staczająca się ze zbocza, aby posiąść minimum energii potencjalnej.
Mam nadzieję że czujecie intuicyjnie o co chodzi.

A co to ma wspólnego z optymalizacją? Ono ma.
Popatrzcie na poniższe fotki i wyciągnijcie swoje wnioski.














środa, 14 maja 2014

Czajnik czyli słówko o energii elektrycznej i jej oszczędzaniu

Mój świętej pamięci ojciec miał więcej zalet niż wad, ale wad kilka też miał. Miał przynajmniej dwie.
Jedną z nich było "ciągłe gotowane wody".

Ponieważ był smakoszem czarnej kawy i pijał ją kilkakrotnie w ciągu dnia - i to jakie? prawdziwe szatany! - miał taką metodę, że co jakiś czas (myślę że co najmniej raz na 30-40 minut) gotował czajnik wody, żeby w nagłym przypadku (hm... a może był uzależniony i nie mógł poczekać tych kilkudziesięciu sekund dłużej? kurcze... o tym nie pomyślałem!) zrobić sobie szybko ulubioną małą czarną.
Wielokrotnie mu zwracałem na to uwagę, a także na to, że gotował zawsze pełen czajnik, ale moje "nauki" niestety nic a nic nie pomogły. Widocznie był uparty tak jak ja! ;-)



Jak więc należy postępować z tak prostą czynnością jak gotowanie wody na kawę czy herbatę?
Zasady są dwie. I obie bardzo proste!
1. Gotujemy zawsze tyle wody, ile będzie nam potrzebna! Proszę, nawet pół litra więcej!
2. Robimy to na chwilę przed zaparzeniem!

Jak widać nie ma w tym żadnej filozofii.

A co do oszczędzania energii elektrycznej, to jest z nią pewien problem. Ona niestety nie daje się magazynować. Tak więc nie do końca jest tak, że ją oszczędzamy wyłączając np. odbiornik TV żeby nie palił się w nim dioda czuwania. Oszczędzać za to możemy to, z czego energia powstaje (węgiel, gaz, uran...) oraz urządzenia, których używamy do jej wytworzenia. Możemy to robić, jak by to powiedzieć, pośrednio. Na zasadzie przestrzegania pewnych dobrych zachowań.
I to jest właściwa droga. Bo jeśli ludzie zużywali by miej energii elektrycznej, czyli "pociągnęli dalej" ideę godziny dla Ziemi, to za parę lat, można by ograniczyć moce generatorów prądu i zapasy źródeł energii.
Taki jest właśnie sens działań proekologicznych w tym temacie.