Siedząc niedawno w Cukierni Sowa (polecam tam szczególnie lody cytrynowe i malinowe oraz torcik dacquoise - oj, wyborne są one niesłychanie!) w Centrum Handlowym Reduta, zobaczyłem pewną Aniołkę przechadzającą się niespiesznie i sprzedającą opłatek świąteczny. "Jaka piękna Aniołka" - pomyślałem i niedługo potem zdecydowałem się zagadać.
I cóż się okazało?
Otóż przemiła i wielkiej urody Aniołka działała na rzecz pewnej firmy, która część dochodu ze sprzedaży opłatków (niestety nie wiem ile, mam nadzieję, że więcej niż 5%) przeznacza na wsparcie m.in. Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi.
Kiedy się o tym dowiedziałem od razu zdecydowałem się na zakup, choć jeszcze nie znałem ceny opłatka. Okazało się, że sam opłatek kosztuje 8 zł, a taki z siankiem 12 zł. Wydało mi się to nie dużo, zatem kupiłem ten z siankiem.
I jestem z tego powodu bardzo zadowolony.
Co zaś mógłbym zasugerować wszystkim Aniołkom działającym w takiej formule (czyli przeznaczającymi część zysków na cele charytatywne), a właściwie ich mocodawcom?
TRZEBA O TYM FAKCIE KONIECZNIE INFORMOWAĆ!
Bo jestem pewny, że gdyby ludzie o tym wiedzieli, sprzedaż byłaby od razu o 200% większa.
Tak wiec zalecam użycie np. widocznych z oddali chorągiewek z informacją i logo fundacji, którą się akurat wspiera.
I będzie git!
WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!
Aha... i zapraszam na www.aniolek.pl
Blog o rzeczach i sprawach, które można (z)robić lepiej. Pomyśl, nim coś zrobisz! Think better - better think!
Translate
piątek, 18 grudnia 2015
środa, 21 października 2015
Partia Razem - blisko mojego ideału
Piszę posta tydzień wcześniej niż planowałem. Miał być po
wyborach. Ale nie. Nie ma czasu do stracenia.
Powiem krótko.
Oddam mój niedzielny głos na Partię Razem!
Nie wszystko mi się „w nich” podoba, ale trudno, nie ma
rzeczy idealnych.
Będę na nich głosował z
trzech powodów:
1. Uważam że lewica potrzebna jest w polskim parlamencie, a
wolę jednak Razem niż Zjednoczoną.
2. Przejrzałem program wyborczy i stronę WWW Partii Razem,
obejrzałem wtorkową debatę oraz programy publicystyczne (Nie ma żartów –
Superstacja, Gość Wydarzeń – Polsat, Kropka nad i oraz Czarno
na białym – TVN), przeczytałem środowy wywiad na WP.pl i... wyrobiłem sobie pogląd na tę formację.
3. Bardzo pozytywnie oceniam pana Adriana Zandberga i daję
mu mój kredyt zaufania.
I powiem więcej.
Będę wspierał finansowo tę partię.
Jeśli zachcą, mogę im też oddać domenę HOIRAK.org.pl lub też
ustawić na tym adresie przekierowanie na stronę Partii Razem.
Jeśli Partia Razem zmieniłaby trochę swój program, a w
szczególności:
- odeszłaby od pomysłu adoptowania dzieci przez pary
homoseksualne (temu akurat jestem przeciwny, choć długo się zastanawiałem, czy
lepiej jak dziecko wychowuje się w domu dziecka czy u dwóch kobiet bądź mężczyzn),
- odeszłaby od pomysłu powszechnej jawności wszystkich
wynagrodzeń,
- zmieniłaby projekt na swoją progresywną skalę podatkową
(moim zdaniem 50% to maks),
to jestem w stanie poznać dogłębnie Partię Razem, a jeśli
nic innego kontrowersyjnego nie znajdę, to głęboko zaangażować się w jej
działalność.
Mógłbym np. chodzić po ludziach i namawiać ich na oddanie głosu na
partię w przyszłych wyborach. Miałem już podobne doświadczenie więc to dla mnie
fraszka.
Ale moi drodzy, najważniejsze...
Idźmy na głosowanie!
I głosujmy na tego, na kogo jesteśmy przekonani oddać swój
głos!!
Nie głosujmy „przeciw komuś”, głosujmy „za”!!!
Do zobaczenia w innej, mam nadzieję że lepszej Polsce.
Polsce po 25. października.
"TYLKO RAZEM, BĄDŹMY RAZEM !"
PS.
1.
Jedno jeszcze słówko w sprawie tak restrykcyjnych propozycji systemu podatkowego Partii Razem. Wyjaśnił mi to pan Adrian w Polsacie. Aż szkoda że nie powtórzył tych zdań u Moniki Olejnik, gdyż raczej Kropka nad i mam większą oglądalność.
Otóż, nawet przy podatku 75% opłaca się więcej zarabiać. Bo kolejny próg płaci się przecież dopiero od dochodów po przekroczeniu poprzedniego progu.
Co więcej, i uważam to za bardzo ważne, taki podatek miałby też funkcję regulacyjną. Bo wcale nie utopijne wydaje ni się założenie, że np. przedsiębiorca "oddałby" cześć swoich dochodów pracownikom, aby nie wejść w kolejny próg.
75% czy nawet "moje" 50% to bardzo dużo. To prawda. Ale płaciłoby go bardzo mały odestek społeczeństwa, który i tak ma najwięcej. A przecież trzeba z czegoś opłacać nauczycieli czy budować drogi. Zupełnie od czapy jest więc np. propozycja pana Korwina żeby znieść podatki w ogóle.
2.
A jak ktoś spyta, a co z HOIRAK’iem?
Ano przespałem dobry moment. Bo nim się pozbierałem to zaczęły się wakacje i… dupa.
A przez niecałe dwa miesiące nie da się zbudować ogólnopolskiej partii
politycznej.1.
Jedno jeszcze słówko w sprawie tak restrykcyjnych propozycji systemu podatkowego Partii Razem. Wyjaśnił mi to pan Adrian w Polsacie. Aż szkoda że nie powtórzył tych zdań u Moniki Olejnik, gdyż raczej Kropka nad i mam większą oglądalność.
Otóż, nawet przy podatku 75% opłaca się więcej zarabiać. Bo kolejny próg płaci się przecież dopiero od dochodów po przekroczeniu poprzedniego progu.
Co więcej, i uważam to za bardzo ważne, taki podatek miałby też funkcję regulacyjną. Bo wcale nie utopijne wydaje ni się założenie, że np. przedsiębiorca "oddałby" cześć swoich dochodów pracownikom, aby nie wejść w kolejny próg.
75% czy nawet "moje" 50% to bardzo dużo. To prawda. Ale płaciłoby go bardzo mały odestek społeczeństwa, który i tak ma najwięcej. A przecież trzeba z czegoś opłacać nauczycieli czy budować drogi. Zupełnie od czapy jest więc np. propozycja pana Korwina żeby znieść podatki w ogóle.
2.
A jak ktoś spyta, a co z HOIRAK’iem?
Ano przespałem dobry moment. Bo nim się pozbierałem to zaczęły się wakacje i… dupa.
Może za 4 lata. Może... o ile Razem się nie spisze ;-)
sobota, 17 października 2015
Zastrzyk optymizmu czyli lektura obowiązkowa
Ogłaszam wszem i wobec iż stałem się szczęśliwym posiadaczem filmu "Kraina Jutra".
Jeśli ktoś chciałby go ode mnie pożyczyć, to zasady sa trzy:
1.Kaucja (oczywiście podlega zwrotowi!) to 50 zł za wersję DVD i 80 zł za Blu-Ray.
2.Czas wypożycznie ok.tygodnia.
3.Jeśli film Waszym zdaniem był warty obejrzenia, to oczekuję, że za każdego widza 5 zeta trafi na dowolny cel charytatywny.
Tak więc zapraszam! - zgłoszenia na fajsa albo przez mojego bloga.
Aha... odbiór nośnika tylko osobisty w Warszawie.
I jeszcze jedna rzecz, aby nie zawracać głowy.
Film to bajka, ale nie tylko dla dzieci.
MOIM ZDANIEM POWINIEN GO ZOBACZYĆ KAŻDY, BEZ WZGLĘDU NA WIEK!
A Ministerstwo Edukcji powinno dopłacać do biletów i zwalniać z lekcji. Bo superważny to obraz.
Z A P R A S Z A M !
https://www.facebook.com/robert.piotr.mlynarczyk
Jeśli ktoś chciałby go ode mnie pożyczyć, to zasady sa trzy:
1.Kaucja (oczywiście podlega zwrotowi!) to 50 zł za wersję DVD i 80 zł za Blu-Ray.
2.Czas wypożycznie ok.tygodnia.
3.Jeśli film Waszym zdaniem był warty obejrzenia, to oczekuję, że za każdego widza 5 zeta trafi na dowolny cel charytatywny.
Tak więc zapraszam! - zgłoszenia na fajsa albo przez mojego bloga.
Aha... odbiór nośnika tylko osobisty w Warszawie.
I jeszcze jedna rzecz, aby nie zawracać głowy.
Film to bajka, ale nie tylko dla dzieci.
MOIM ZDANIEM POWINIEN GO ZOBACZYĆ KAŻDY, BEZ WZGLĘDU NA WIEK!
A Ministerstwo Edukcji powinno dopłacać do biletów i zwalniać z lekcji. Bo superważny to obraz.
Z A P R A S Z A M !
https://www.facebook.com/robert.piotr.mlynarczyk
czwartek, 16 lipca 2015
NIE DOPALACZOM!!!
NIE DOPALACZOM!!! czyli jak rozwiązać problem nie dający się rozwiązać.
Dziś pomysł zasłyszany u miłego pana noszącego rzadkie imię
Witalis – jak rozwiązać nierozwiązywalny problem z dopalaczami?
Z tego co się słyszy, największym problemem z dopalaczami
jest to, iż prawo nie nadąża za producentami, którzy tworząc coraz to nowe
substancje grają na nosach legistratorom usiłującymi możliwie szybko umieszczać na właściwych listach substancji niedozwolonych nowe środki
psychoaktywne lub ich składniki, tak aby policja i Sanepid mogli znajdować i wycofywać je ze sklepów.
Wojna ta jednak z góry jest skazana na niepowodzenie, no
chyba że zrobi się tak, jak zaproponował pan Witalis.
Otóż, zamiast tworzyć listę substancji niedozwolonych,
należy stworzyć listę substancji dozwolonych. I powiedzieć, że tylko takie
produkty, które złożone są z substancji dozwolonych są legalne na Polskim rynku.
A te co nie, to oczywiście nie.
Czyż to nie prosty, a genialny pomysł?
Zwłaszcza, że lista substancji bezpiecznych jest prawdopodobnie znana od dawna, bo wykorzystywana przez producentów żywności.
Proste?
Bardzo proste!!!
Zwłaszcza, że lista substancji bezpiecznych jest prawdopodobnie znana od dawna, bo wykorzystywana przez producentów żywności.
Proste?
Bardzo proste!!!
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Systemy - zasada podstawowa
Dziś znów oczywista oczywistość. Przynajmniej dla mnie.
Otóż, każdy system powinien być stworzony po to, aby działał. Dla mnie to zasada podstawowa.
Tworzenie bytów, w tym systemów, które nie mają użycia (nie działają) jest bez sensu.
Oddzielną kwestią jest to, aby system był zaprojektowany optymalnie. To temat na potężną książkę. Kiedyś już zacząłem ją pisać, ale... zaprzestałem licząc, że uda mi się lepiej spieniężyć swoją wiedzę ;-)
Zilustrujmy więc zasadę podstawową przykładem prosto z życia.
Poniżej fotka przedstawiająca wejście do gabinetu jednego z lekarzy.
Popatrzmy co na niej widać.
Jest tu tabliczka z numerem pokoju oraz druga tabliczka na nazwisko i być może specjalizację lekarza (niestety pusta). Jak na razie nie ma do czego się przyczepić. Ale popatrzmy nad drzwi. Są tam dwie "żarówki" (nie wiem jak to inaczej nazwać; może "światełka") z napisami "WCHODZIĆ" oraz "NIE WCHODZIĆ".
I teraz mała zagadka. Co ma zrobić pacjent, który podejdzie pod te drzwi i chce się dostać do lekarza, a żaden z napisów się nie świeci? - czyli tak, jak na fotografii. Ma pukać (wchodzić) czy nie?
Jak widać ten system NIE DZIAŁA!!! Bez sensu więc było jego wprowadzenie.
Nie będę rozwodził się nad przypadkami pracy tego "systemu". Lepiej od razu napiszę jak ja bym to zrobił.
Otoż ja... zrobiłbym tylko jedno światełko z napisem WCHODZIĆ!
To by załatwiło wszystkie przypadki, a poza tym:
- byłoby najprostsze w komunikacji dla pacjenta
- byłoby najtasze w instalacji i eksploatacji
- byłby to układ z najprostszym sterowaniem (niestety czynnik ludzki też tu by był)
- byłby to układ najprostszy a przy tym realizujący funkcję informowania pacjentów kiedy mają wchodzić (oczywiście jeśli działałby w gabinecie lekarza pstryczek, a lekarz by go właściwie używał)
PS.
A co zrobił "pacjent" stojąc przed drzwiami i wyborem wejść czy nie? Otóż zapukał i wszedł. Ale zaraz usłyszał: "proszę nie wchodzić, mam teraz pacjenta". Czy to nie zabawne?
Otóż, każdy system powinien być stworzony po to, aby działał. Dla mnie to zasada podstawowa.
Tworzenie bytów, w tym systemów, które nie mają użycia (nie działają) jest bez sensu.
Oddzielną kwestią jest to, aby system był zaprojektowany optymalnie. To temat na potężną książkę. Kiedyś już zacząłem ją pisać, ale... zaprzestałem licząc, że uda mi się lepiej spieniężyć swoją wiedzę ;-)
Zilustrujmy więc zasadę podstawową przykładem prosto z życia.
Poniżej fotka przedstawiająca wejście do gabinetu jednego z lekarzy.
Popatrzmy co na niej widać.
Jest tu tabliczka z numerem pokoju oraz druga tabliczka na nazwisko i być może specjalizację lekarza (niestety pusta). Jak na razie nie ma do czego się przyczepić. Ale popatrzmy nad drzwi. Są tam dwie "żarówki" (nie wiem jak to inaczej nazwać; może "światełka") z napisami "WCHODZIĆ" oraz "NIE WCHODZIĆ".
I teraz mała zagadka. Co ma zrobić pacjent, który podejdzie pod te drzwi i chce się dostać do lekarza, a żaden z napisów się nie świeci? - czyli tak, jak na fotografii. Ma pukać (wchodzić) czy nie?
Jak widać ten system NIE DZIAŁA!!! Bez sensu więc było jego wprowadzenie.
Nie będę rozwodził się nad przypadkami pracy tego "systemu". Lepiej od razu napiszę jak ja bym to zrobił.
Otoż ja... zrobiłbym tylko jedno światełko z napisem WCHODZIĆ!
To by załatwiło wszystkie przypadki, a poza tym:
- byłoby najprostsze w komunikacji dla pacjenta
- byłoby najtasze w instalacji i eksploatacji
- byłby to układ z najprostszym sterowaniem (niestety czynnik ludzki też tu by był)
- byłby to układ najprostszy a przy tym realizujący funkcję informowania pacjentów kiedy mają wchodzić (oczywiście jeśli działałby w gabinecie lekarza pstryczek, a lekarz by go właściwie używał)
PS.
A co zrobił "pacjent" stojąc przed drzwiami i wyborem wejść czy nie? Otóż zapukał i wszedł. Ale zaraz usłyszał: "proszę nie wchodzić, mam teraz pacjenta". Czy to nie zabawne?
piątek, 19 czerwca 2015
Słodka Athena czyli jak walczyć ze zwątpieniem
Witajcie po dłuższej przerwie.
Dziś krótko o trudnym czasie zwanym zwątpieniem.
Trafiło się ono i mnie.
Powodów było parę, ale nie będę się nad nimi rozwodził. Powiem tylko, że mam to już za sobą.
A jak udało mi się powrócić do entuzjastycznego optymizmu?
Otóż obejrzałem bardzo fajny film, który nastroił mnie bardzo pozytywnie. Kraina jutra mu było, a tytuł oryginalny to Tomorrowland.
Polecam Wam ten obraz, jeśli tylko zniesiecie bajkę dla dużych i małych natury science fiction.
Film jest moim zdaniem świetny - bardzo mi się podobał. Tak bardzo że jak tylko będzie dostępny na DVD, to już pierwszego dnia sprzedaży pobiegnę go kupić. I będę go oglądał nie rzadziej niż raz na miesiąc. Bo nastraja on mnie nadwyraz optymistycznie i daje nadzieję, że moja "praca' nie idzie jednak na marne.
Tak więc deklaruję, że niedługo będą nowe wpisy na moich blogach i że nie umarła we mnie idea HOIRAK'a (a mało brakowało!).
Zatem bywajcie i... do zabaczenie w kinie ;-)
P.S.
A o co chodzi z tą słodką Ateną? A właściwie Atheną? Aaaa... to już musicie zobaczyć i ocenić sami idąc na Krainę jutra. Gra ją tak słodka dziewczynka, że w swojej słodkości może mieć tylko jedną konkurentkę - Dakotę Blue Richards w filme Złoty kompas. Taka jest przynajmniej moja skromna opinia.
Tylko obejrzyjcie wersję dubingowaną, bo jest on idealny. Trudno mi sobie wyobrazić żeby mógł być lepszy.
Dziś krótko o trudnym czasie zwanym zwątpieniem.
Trafiło się ono i mnie.
Powodów było parę, ale nie będę się nad nimi rozwodził. Powiem tylko, że mam to już za sobą.
A jak udało mi się powrócić do entuzjastycznego optymizmu?
Otóż obejrzałem bardzo fajny film, który nastroił mnie bardzo pozytywnie. Kraina jutra mu było, a tytuł oryginalny to Tomorrowland.
Polecam Wam ten obraz, jeśli tylko zniesiecie bajkę dla dużych i małych natury science fiction.
Film jest moim zdaniem świetny - bardzo mi się podobał. Tak bardzo że jak tylko będzie dostępny na DVD, to już pierwszego dnia sprzedaży pobiegnę go kupić. I będę go oglądał nie rzadziej niż raz na miesiąc. Bo nastraja on mnie nadwyraz optymistycznie i daje nadzieję, że moja "praca' nie idzie jednak na marne.
Tak więc deklaruję, że niedługo będą nowe wpisy na moich blogach i że nie umarła we mnie idea HOIRAK'a (a mało brakowało!).
Zatem bywajcie i... do zabaczenie w kinie ;-)
P.S.
A o co chodzi z tą słodką Ateną? A właściwie Atheną? Aaaa... to już musicie zobaczyć i ocenić sami idąc na Krainę jutra. Gra ją tak słodka dziewczynka, że w swojej słodkości może mieć tylko jedną konkurentkę - Dakotę Blue Richards w filme Złoty kompas. Taka jest przynajmniej moja skromna opinia.
Tylko obejrzyjcie wersję dubingowaną, bo jest on idealny. Trudno mi sobie wyobrazić żeby mógł być lepszy.
środa, 13 maja 2015
Multi multi loteria czyli brawo dla Totalizatora Sportowego
Jako zwolennik wykorzystywania wszelkich szans dawanych przez Los, biorę często także udział w różnorodnych konkursach czy loteriach. Zwłaszcza jeśli nie wiąże się to z większym wysiłkiem niż chwila poświęcona na "działania" w Internecie.
Tak jest właśnie z loterią "Multi multi" Totalizatora Sportowego promującą jedną z gier tego narodowego monopolisty.
Loteria jest naprawdę świetna! Chyba najlepsza jaką widziałem w ogóle i jaką Totalizator przeprowadził (bo to nie pierwsza taka ich "akcja").
Jej zalety to:
1. Dostęp do ewentualnych wygranych praktycznie za darmo (warunek trzeba pobrać specjalny, promocyjny kupon przy okazji zawierania gier lotto).
2. Bardzo dobra strona komunikacyjna dla graczy - świetny serwis internetowy (przejrzysty, prosty, funkcjonalny).
3. Niespecjalnie długi i zrozumiale napisany regulamin.
4. Dodatkow bonusy dla graczy (czasami pojawia się możliwość uczestnictwa w krótkim sondzie o Multi multi - po udzieleniu 4 prawidłowych odpowiedzi dostaje się bonus extra 10 kredytów).
5. Atrakcyjność nagród (jeden z samochodów ma wartość powyżej 80 tys. zł!!!).
6. Różnorodność nagród - można sobie wybrać "walkę" o zegarek czy mikser, notebook, lustrzankę... na samochodzie kończąc.
7. Moim zdaniem bardzo skuteczne promowanie gry Multi multi.
Ale jest też kilka wad, które pozwolę sobie wytknąć. Robię to w nadziei, że następna loteria będzie już idealna ;-)
1. Jest ograniczona tylko do osób mających dostęp do Internetu. Moim zdaniem możliwość udziału powinna być też dostępna za pomocą SMS. Przy czym oczywiście nie za cenę np.1,23 zł, ale za stawkę normalnej opłaty wiadomości tekstowej.
2. W regulaminie loterii oprócz wartości poszczególnych nagród powinna być podana także ich specyfikacja (choćby podstawowa)
3. Po zgłoszeniu (akceptacji) nagrody pojawia się komunikat informacyjny o grze Multi muli - vide foto poniżej. Moim zdaniem tekst ten powinien być uzupełniony o informację co do kosztu zawarciu takiego przykładowego zakładu. Czyli na przykład "... za co zapłacisz 10 zł".
Ale jak widać zalet jest więcej niż wad i są one dość drobne, zatem szczerze gratuluję i... zapraszam do tej zabawy. Chociaż to zmniejszy moje szanse na moją wygraną ;-)
Tak jest właśnie z loterią "Multi multi" Totalizatora Sportowego promującą jedną z gier tego narodowego monopolisty.
Loteria jest naprawdę świetna! Chyba najlepsza jaką widziałem w ogóle i jaką Totalizator przeprowadził (bo to nie pierwsza taka ich "akcja").
Jej zalety to:
1. Dostęp do ewentualnych wygranych praktycznie za darmo (warunek trzeba pobrać specjalny, promocyjny kupon przy okazji zawierania gier lotto).
2. Bardzo dobra strona komunikacyjna dla graczy - świetny serwis internetowy (przejrzysty, prosty, funkcjonalny).
3. Niespecjalnie długi i zrozumiale napisany regulamin.
4. Dodatkow bonusy dla graczy (czasami pojawia się możliwość uczestnictwa w krótkim sondzie o Multi multi - po udzieleniu 4 prawidłowych odpowiedzi dostaje się bonus extra 10 kredytów).
5. Atrakcyjność nagród (jeden z samochodów ma wartość powyżej 80 tys. zł!!!).
6. Różnorodność nagród - można sobie wybrać "walkę" o zegarek czy mikser, notebook, lustrzankę... na samochodzie kończąc.
7. Moim zdaniem bardzo skuteczne promowanie gry Multi multi.
1. Jest ograniczona tylko do osób mających dostęp do Internetu. Moim zdaniem możliwość udziału powinna być też dostępna za pomocą SMS. Przy czym oczywiście nie za cenę np.1,23 zł, ale za stawkę normalnej opłaty wiadomości tekstowej.
2. W regulaminie loterii oprócz wartości poszczególnych nagród powinna być podana także ich specyfikacja (choćby podstawowa)
3. Po zgłoszeniu (akceptacji) nagrody pojawia się komunikat informacyjny o grze Multi muli - vide foto poniżej. Moim zdaniem tekst ten powinien być uzupełniony o informację co do kosztu zawarciu takiego przykładowego zakładu. Czyli na przykład "... za co zapłacisz 10 zł".
Ale jak widać zalet jest więcej niż wad i są one dość drobne, zatem szczerze gratuluję i... zapraszam do tej zabawy. Chociaż to zmniejszy moje szanse na moją wygraną ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





